Październikowy poranek, wyjeżdżasz z garażu i w pierwszym rondzie czujesz, że motocykl jakby pływa. Znam to dobrze. To nie wina opony, tylko zimnej gumy, która nie zdążyła się „przykleić” do asfaltu. Pomagają cztery zasady: rozgrzanie opony dystansem, ocena nawierzchni, łagodne ruchy i uczciwa decyzja, kiedy zostać w domu.
Pierwsze kilometry traktuj jak rozgrzewkę opony
Opona trzyma się drogi dzięki dwóm zjawiskom. Pierwsze to adhezja, czyli przyczepność chemiczna: łańcuchy polimerów mieszanki dosłownie wiążą się z cząsteczkami nawierzchni, rozciągają i zrywają, a przy tym hamują uślizg. Drugie to indentacja, czyli przyczepność mechaniczna: guma „zazębia się” o chropowatość asfaltu i wracając do kształtu, też stawia opór.
Oba mechanizmy potrzebują elastycznej gumy. Michelin pisze wprost, że w zimnych miesiącach guma sztywnieje i przez to traci przyczepność. Każda opona ma swoją idealną temperaturę pracy i musi przejechać pewien dystans, żeby ją osiągnąć. Ten dystans zależy od typu opony.
Na torze zawodnicy używają podgrzewaczy, a potem prędkość utrzymuje temperaturę. Na drodze jesienią tego nie masz. Michelin zauważa, że nawet podgrzana opona szybko oddałaby ciepło na zimnie bez typowych obciążeń. Dlatego pierwsze kilometry traktuję jak rozgrzewkę i nie oceniam przyczepności po samym wyjeździe z bramy.
Patrz na nawierzchnię, zanim wejdziesz w zakręt
Przyczepność chemiczna gra tym większą rolę, im gładsza jest nawierzchnia. Jesienią na drodze leżą mokre liście, błoto z pól i wilgoć, która długo nie schodzi w cieniu. Każda taka warstwa oddziela gumę od asfaltu, więc ani klejenie, ani zazębianie nie działa jak trzeba.
Michelin dodaje drugi problem motocyklisty: równowagę. Samochód ma cztery punkty oparcia, motocykl tylko dwa. Gdy zimno już osłabiło grip, każdy śliski fragment w zakręcie łatwiej wytrąca maszynę z balansu. Dlatego wzrok trzymam daleko przed kołem i wybieram czysty tor jazdy.
Gaz i hamulec dawkuj łagodniej niż latem
Opona podczas jazdy jest w nieustannym, nieodczuwalnym uślizgu. Ten mikrouślizg działa jak bufor przyczepności. Na zimnej gumie bufor jest mniejszy, więc szybciej dochodzisz do granicy, za którą koło zrywa przyczepność.
- Gaz otwieraj płynnie, zwłaszcza wychodząc z zakrętu.
- Hamuj wcześniej i łagodniej, bez nagłego ściskania dźwigni.
- Nie składaj się głęboko na pierwszych kilometrach.
- Omijaj liście, studzienki i pasy zamiast przejeżdżać po nich w złożeniu.
Przy szronie i śniegu motocykl zostaje w garażu
Śnieg i lód to osobna sprawa. Po opadach droga jest śliska, a roztopiona woda nocą potrafi znowu zamarznąć. Michelin nie produkuje motocyklowych opon zimowych i tłumaczy, że na takiej drodze utrata równowagi grozi w każdej chwili.
Sam przyjąłem prostą regułę. Gdy rano widzę szron na trawie albo szybie, motocykl zostaje w garażu, a do pracy jadę czymś innym.