W pierwszy mroźny poranek komputer mojego plug-ina pokazał wyraźnie mniejszy zasięg elektryczny niż we wrześniu, a silnik spalinowy włączał się częściej, choć jechałem tą samą trasą do pracy. Byłem pewien, że coś się zepsuło. Nic się nie zepsuło. Pomagają cztery nawyki: nagrzewanie kabiny na kablu, ładowanie zaraz po jeździe, właściwy tryb na start i kontrola opon.
Dlaczego hybryda zimą pali więcej w mieście?
W pełnej hybrydzie (HEV) akumulator ładuje się energią z hamowania i z pracy silnika spalinowego. Na samym prądzie auto jedzie tylko na krótkich odcinkach i przy niewielkich prędkościach. Gdy robi się zimno, sterownik częściej uruchamia silnik spalinowy, bo ten musi osiągnąć temperaturę roboczą, a kabina potrzebuje ciepła. To przyjęta strategia działania układu, a nie usterka.
Najwięcej paliwa ucieka na krótkich dystansach. Jeśli możesz, łącz drobne sprawy w jeden przejazd zamiast kilku krótkich wyjazdów. W plug-inie dochodzi bateria: w niskiej temperaturze reakcje w ogniwach litowo-jonowych przebiegają wolniej, a ogrzewanie wnętrza w trybie elektrycznym korzysta z tego samego akumulatora. Przy przymrozkach zasięg elektryczny może spaść nawet o jedną trzecią lub więcej, dlatego wartości WLTP nie warto traktować jako gwarancji.
Kiedy włączyć ogrzewanie, żeby nie zabierało zasięgu?
Kilka minut przed wyjazdem, gdy auto wciąż stoi podłączone do zasilania. Tak radzi Francesc Sabaté, szef działu rozwoju systemów energetycznych SEAT-a. Ciepło do kabiny pochodzi wtedy z sieci, a akumulator na początku trasy pozostaje w pełni naładowany. W SEAT-cie można to uruchomić zdalnie w aplikacji SEAT Connect, razem z podgrzewaniem siedzeń i kierownicy.
Sabaté zwraca uwagę, że komponenty elektryczne pracują najefektywniej w temperaturze 21,5–22°C. Ogrzewanie wstępne nie służy więc wyłącznie wygodzie. Jeszcze więcej daje garaż, bo auto nie wychładza się w nim przez całą noc.
Kiedy najlepiej ładować plug-ina na mrozie?
Od razu po zakończeniu jazdy, póki bateria jest rozgrzana, i najlepiej w zamkniętym pomieszczeniu. Zimne ogniwa wolniej przyjmują energię, a system zarządzania może ograniczać moc ładowania, dopóki się nie ogrzeją. Dla porównania: SEAT Leon e-HYBRID według producenta ładuje się do pełna w pięć godzin ze zwykłego gniazdka i w 3 godz. 40 min z wallboxa.
Jeśli ładujesz na zewnątrz, sprawdź stopień szczelności (IP) przewodu i stacji oraz deklarowany przez producenta zakres temperatur pracy kabla. Wtyczka przed podłączeniem musi być sucha i czysta, a przewód sprawny. Klapka gniazda ładowania po mroźnej nocy może przymarznąć, więc nie podważaj jej na siłę. Pamiętaj też, że plug-in jeżdżony bez regularnego ładowania staje się cięższą hybrydą, która spala więcej, niż podaje katalog.
Jaki tryb jazdy wybrać w mroźny poranek?
W bardzo zimne dni ekspert SEAT-a zaleca uruchamiać samochód w trybie spalinowym. Wcześniej warto zostawić auto podłączone do zasilania, żeby rozgrzać kabinę i akumulator przed odjazdem. Zimna bateria oddaje energię mniej efektywnie, a silnik spalinowy i tak musi dojść do temperatury roboczej.
Niektóre modele same uruchamiają silnik spalinowy, żeby dogrzać układ, i nie jest to objaw awarii. W pełnej hybrydzie o tym, kiedy pracuje który silnik, decyduje sterownik, a zimą częściej wybiera silnik spalinowy.
Czy ciśnienie w oponach ma znaczenie zimą?
Ma, i to w każdej hybrydzie, także w miękkiej (MHEV) z 48-woltowym układem, która nie pojedzie na samym prądzie. Chery wśród czynników obniżających zimowy zasięg wymienia zimne opony, mokrą lub zaśnieżoną nawierzchnię oraz większe opory ruchu. Na nawierzchnię nie masz wpływu, na opony już tak.
Sprawdzaj ciśnienie na zimnych oponach, przed pierwszą jazdą dnia, i porównuj je z wartością podaną przez producenta auta. Ta sama marka przypomina, że zimą częściej włączamy grzanie szyb, lusterek i foteli. Wyłączaj te odbiorniki, gdy przestaną być potrzebne, bo w trybie elektrycznym biorą prąd z baterii.