Stoisz przed przejazdem, zapory zaczynają opadać, a ty myślisz, że zdążysz. Jeśli nie zdążysz i uderzy w ciebie pociąg, twoje OC zapłaci za cudze mienie najwyżej 6,02 mln zł na zdarzenie. Lokomotywa, wagony, tor i sieć trakcyjna potrafią kosztować więcej, a nadwyżkę poszkodowani mogą ściągnąć od ciebie.
Ile naprawdę pokrywa obowiązkowe OC
Obowiązkowe OC komunikacyjne ma ustawowe sumy gwarancyjne. Za szkody w mieniu ubezpieczyciel wypłaci do 6,02 mln zł na jedno zdarzenie, a za szkody na osobie, czyli obrażenia i śmierć, do 29,87 mln zł.
Przy stłuczce na parkingu takie liczby wydają się abstrakcyjne. Przy pociągu przestają takie być, bo szkoda obejmuje zniszczony tabor, uszkodzone torowisko i sieć trakcyjną, a do tego koszty wstrzymania ruchu i uruchomienia komunikacji zastępczej.
Kiedy rachunek przekracza 6,02 mln zł?
Dobrze pokazuje to jeden z niedawnych wypadków, w którym betoniarka zderzyła się z pociągiem Intercity. Skład się wykoleił, 20 osób zostało rannych, a jedna pasażerka zmarła. PKP Polskie Linie Kolejowe wyceniły straty w infrastrukturze na około 3 mln zł, a PKP Intercity straty w taborze na kilkanaście milionów złotych. Lokomotywa i co najmniej dwa wagony mają trafić do kasacji.
Według MJM Brokers już wstępne szacunki przekraczają limit OC dla mienia ponad dwukrotnie. Tej różnicy obowiązkowa polisa sprawcy nie pokryje.
Nie każde zderzenie kończy się tak drogo. W innym przypadku ciężarówka wjechała na przejazd przy opuszczanych zaporach, a samą naprawę infrastruktury wyceniono na około 140 tys. zł. Przed wypadkiem nikt jednak nie wie, który scenariusz go czeka.
Takie zdarzenia nie są rzadkie. Według Komendy Głównej Policji w latach 2021-2025 na przejazdach dochodziło średnio do około 50 wypadków rocznie. W 2025 roku było ich 51 i zginęło w nich 26 osób, czyli średnio jedna na dwa wypadki. W całym ruchu drogowym jedna ofiara śmiertelna przypada mniej więcej na 13 wypadków.
Kto płaci resztę
Gdy roszczenia przekroczą sumę gwarancyjną, niepokrytą część pokrywa ten, kto cywilnie odpowiada za szkodę. Kto to będzie, zależy od tego, czym i w jakim charakterze jechałeś.
- Auto prywatne: nadwyżki poszkodowani mogą dochodzić bezpośrednio od posiadacza pojazdu i sprawcy, czyli zwykle od ciebie.
- Auto służbowe, umowa o pracę: za szkodę wyrządzoną osobie trzeciej podczas wykonywania obowiązków odpowiada pracodawca. Pracownik odpowiada przed nim według Kodeksu pracy: przy winie nieumyślnej do trzykrotności wynagrodzenia, przy umyślnej w pełnej wysokości.
- Inna forma współpracy: znaczenie ma rodzaj umowy, organizacja pracy, zakres kierownictwa firmy i to, kto jest posiadaczem auta. Kilka podmiotów może odpowiadać solidarnie.
- Leasing: leasingodawca jest właścicielem auta, ale z tego powodu nie odpowiada za wypadek, bo nie prowadzi pojazdu i nie nadzoruje kierowcy.
Część rachunku może przejąć kolej. Zarządca infrastruktury odpowiada m.in. za zły stan przejazdu, niesprawne urządzenia zabezpieczające czy błędy w oznakowaniu. Przewoźnik odpowiada głównie za błędy maszynisty, naruszenie procedur i stan techniczny taboru. Jeśli jednak jedyną przyczyną wypadku był kierowca, strona kolejowa nie płaci nic.
Czego OC w ogóle nie obejmuje?
OC płaci za szkody wyrządzone innym, więc twojego samochodu nie naprawi. Odszkodowanie za własne auto może wypłacić dobrowolne autocasco, o ile jego warunki nie wyłączają odpowiedzialności w danej sytuacji. Sam sprawdziłem listę wyłączeń w swojej polisie i warto zrobić to wcześniej niż po szkodzie.
OC komunikacyjne nie obejmuje też przewożonego ładunku. Przewoźnicy drogowi zabezpieczają go osobną polisą OC przewoźnika, czyli OCP. Firmy transportowe sięgają też po OC nadwyżkowe, które zaczyna działać po wyczerpaniu sumy z obowiązkowej polisy, oraz po rozszerzenia OC działalności i programy typu umbrella. Jeśli jeździsz autem firmowym, zapytaj pracodawcę, czy ma taką ochronę.