Zimą jeździsz głównie po mieście: przedszkole, praca, sklep. Każdy odcinek ma kilka kilometrów, a silnik rzadko zdąży się porządnie rozgrzać. Jeśli w serwisówce stoi wymiana oleju co 30 tys. km, nie trzymaj się tego. Przy takiej jeździe wymieniam olej co 5–7 tys. km, a najpóźniej co 10 tys. km lub raz w roku.
Drogomierz nie liczy godzin w korku
Licznik kilometrów mierzy wyłącznie przejechaną drogę. Nie widzi, że silnik przez pół godziny pracował na wolnych obrotach w korku, a auto przesunęło się w tym czasie o kawałek ulicy. Olej przez cały ten czas pracuje i się starzeje, choć w książce serwisowej przybywa niewiele kilometrów.
Dlatego 10 tys. km zrobione w mieście to dla oleju zupełnie inne obciążenie niż ten sam przebieg na trasie. Producenci podają jeden interwał, zwykle od 10 do 30 tys. km, i nie rozróżniają, jak naprawdę używasz auta.
Co zimny rozruch robi z olejem?
Częste uruchamianie zimnego silnika sprzyja gromadzeniu się wilgoci w oleju. W trudnych warunkach pracy do oleju przedostaje się też paliwo. Krótkie dojazdy łączą oba problemy, bo zimnych startów jest wtedy najwięcej.
Skutek przychodzi powoli. Olej traci swoje właściwości, gorzej smaruje, a tarcie między współpracującymi częściami rośnie. Nie usłyszysz tego następnego dnia, ale silnik zużywa się szybciej, niż wynikałoby z samego przebiegu. Jesień i zima to najlepszy moment, żeby sprawdzić, kiedy ostatnio wymieniano olej w twoim aucie.
Jak ustalić własny interwał wymiany
Zamiast jednej liczby z serwisówki dopasuj termin do tego, jak jeździsz:
- głównie miasto i krótkie trasy: co 5–7 tys. km,
- jazda mieszana: najpóźniej co 10 tys. km,
- mały roczny przebieg: raz w roku, nawet jeśli licznik pokazuje mniej niż 10 tys. km,
- silnik z dużą pojemnością układu smarowania: interwał można wydłużyć, bo większa ilość oleju lepiej znosi obciążenie.
Sam w aucie, które jesienią i zimą robi prawie wyłącznie krótkie dojazdy, trzymam się dolnej granicy. Kartka z datą i przebiegiem ostatniej wymiany w schowku wystarczy, żeby nie przegapić terminu.
Krótszy interwał chroni też filtr DPF i GPF
Świeży olej to nie tylko lepsza ochrona części ruchomych silnika. Gdy jednostka pracuje lepiej i pełniej spala mieszankę, dłużej wytrzymują elementy układu oczyszczania spalin, czyli filtr DPF w dieslu i GPF w silniku benzynowym. Wcześniejsza wymiana oleju działa więc na korzyść całego układu.
Skąd w ogóle tak długie interwały? Pomagają producentom obniżać TCO, czyli całkowity koszt użytkowania auta. Samochód z wymianą oleju co 30 tys. km dobrze wypada w zestawieniach firm, które po kilku latach oddają flotę i kupują nowe auta. Jeśli jednak jeździsz jednym samochodem długo albo kupiłeś używany z przebiegiem kilkudziesięciu tysięcy kilometrów, za tę oszczędność płacisz później zużytym silnikiem.
A olej w skrzyni biegów?
Ta sama logika dotyczy przekładni, choć wielu producentów aut w ogóle nie przewiduje tam wymiany oleju. W automatach, skrzyniach dwusprzęgłowych DCT i bezstopniowych CVT rozsądny interwał to 20–40 tys. km. Aisin, producent skrzyń, sam zaleca wymianę co 20 tys. km lub 2 lata. W skrzyni manualnej olej warto zmienić najpóźniej co około 100 tys. km.